Your browser does not support the HTML5 canvas tag.
galeria  
Zostanę tu dwa dni i postaram się dalej ponamawiać do *Stop CO2 - Get moving*.
Londyn
galeria  
No to spływam z Dieppe do Newhaven.
Newhaven (UK)
galeria  
Kieruję się na Dieppe.
Bretonia
galeria  
Bonjour a Paris
Paris
galeria  
Jedyne co dziś nadawało się do zdjęcia to kolacja.
Chambrecy
galeria  
Pogoda cudowna, jadę w sandałach.
Sedan
galeria  
Nieskończone góry. Mordęga.
Clervaux
galeria  
Przekraczam Ren w Neuwied.
Kempenich
galeria  
Pogoda świetna dla żeglarzy, a trasa dla górali.
Breitscheid
galeria  
Klucząc dotarłem do Waldeck nad jeziorem Edersee. Wciąż bardzo mokro, zimno i wietrznie, że łeb urywa.
Waldeck
galeria  
Masakra
Witzenhausen
galeria  
Dalej nie jadę... dziś!
Friedrichsbrunn
galeria  
Dzień piękny. Ale wody brak. Do Elby jeszcze 20 km.
Zerbst
galeria  
Po nocnej krioterapii w dzień spaliłem lewą połówkę.
Berlin
galeria  
Widzę już Berlin, tzn jestem na stronie mapy, gdzie i on.
Gross Leuthen See
galeria  
Brak liści na drzewach.Deszcz. Nibywiosna w tym roku. Zmokłem jak kura, nie mogłem się schowac przed
Szprotawa
galeria  
Zapraszam do wspólnej jazdy i do przejechania wspólnie symbolicznego 1 km. Staruję w Dzień Ziemi, 22
Wrocław - Rusz się!
galeria  
The European Commission launched the annual climate campaign, and decided to invite famous Polish ecologist and
Stop CO2 - Get moving
galeria  
Komisja Europejska realizuje roczną klimatyczną kampanię, do której zaprosiła znanego polskiego ekologa i podróżnika Dominika Dobrowolskiego.
Wrocław, Berlin, Paryż, Londyn
linklink
min

Paris

Bonjour a Paris

04 maja 2013

 

Dzień pierwszy:

Po królewskim śniadaniu u Arauda w Ville en Tardenois pognałem w słoneczny poranek winnicami Chamogne na zachód.

Droga okropna, dziury na dziurach, szczyt okropieństwa uzyskała 30 km przed Paris zamieniając się w N3, drogę śmierci.
Po kilku nieudanych próbach zrobienia z mojego tyłka garażu zwiałem na bok.

I stał się cud. Wjechałem na wspaniałą ścieżkę rowerową wzdłuż kanału, którą dotarłem do marokańskiego hoteliku w pólnocnym Paryżu.

Jadę teraz przez miasto.
Zostanę tu 2 dni.
Jutro szef dał mi wolne i nie muszę pedałować.

Dzień drugi:

Nie wiem na czym to polega, ale po "zrowerowaniu" Paryża jestem padnięty jak po pokonaniu Ardenów. Tu się je, je i je na każdym rogu i zakamarku knajpki pełne jedzących.
Celebracja konsumpcji.

W Berlinie bezczelni są rowerzyści, tu wszyscy chodzą, jeżdżą bezstresoowo ale i grzecznie. Wszyscy uśmiechnięci, nawet kloszardzi. Sporo rosjan zalega i waha się na ławeczkach z ukrytymi buteleczkami. Specjalnie nie myślą o CO2, tylko jak tu przeżyć do jutra.

Przejrzałem rower. Oby wytrzymał do końca. To stary wypróbowany kompan, za nim Pireneje, Alpy, Bałtyk, Bruksela, Kopenhaga i kawał Polski.
Jutro ruszam na północ.