gohome en
Cycling-Recycling
tytul: Nie strzelam w Sylwestra!tytul: Ropa, the endtytul: Ropa, trzecia odsłonatytul: Co z tą ropą? cdtytul: Recykling zakwitł w Bielsko Białejtytul: Kartoniki do recyklingu, nie do śmieci!tytul: EkoWalentynkitytul: Recykling kwitnie w Auchan, 29 11 2014 r.
min
PRZECZYTAJ

Co z tą ropą?

Potrzebujemy jej dużo – około 90 mln baryłek (po 159 litrów sztuka) dziennie. Trudno to sobie wyobrazić? (...)

Źródło: www.ziemianarozdrozu.pl

Przyjrzyjmy się bliżej ropie i jej wydobyciu – z jednej strony to pojedynczy najważniejszy surowiec dla naszej cywilizacji, a z drugiej zasób, dla którego granice wzrostu są już wyraźnie widoczne. Potrzebujemy jej dużo – około 90 mln baryłek (po 159 litrów sztuka) dziennie. Trudno to sobie wyobrazić? To odpowiednik beczki o średnicy ćwierć kilometra i wyższej od wieży Eiffla.

 Codzienne światowe zużycie ropy

Ilustracja 1 Codzienne światowe zużycie ropy wynoszące 90 mln baryłek (po 159 litrów) można zamknąć w baryłce o średnicy 230 i wysokości 350 metrów. Ściślej mówiąc, jest to całkowite zużycie paliw ciekłych.

Ta ropa zasila nasze samochody, ciężarówki, traktory, kombajny, spychacze, koparki, statki, samoloty i generatory diesla, stanowi też podstawę funkcjonowania przemysłu petrochemicznego, dostarczającego nam niezliczonych substancji: plastików, włókien syntetycznych, nawozów, farb, smarów i wielu innych.

Produkty przemysłu petrochemicznego z jednego domu

Ilustracja 2 Produkty przemysłu petrochemicznego z jednego domu w USA.

Co by się stało, gdyby z dnia na dzień jej zabrakło? Wszystko to stanęłoby, oczywiście. Kiedy stanąłby transport, stanęłaby fabryki, biura, rolnictwo, budownictwo a za nimi cała reszta. Stanęłaby nasza cywilizacja. A raczej przewróciła się. Musimy więc mieć tę ropę. Kropka.

Często o tym zapominamy, ale trzeba to podkreślić: nie ma produkcji ropy. Jest wydobycie substancji, która powstała dziesiątki/setki milionów lat temu i z jakiegokolwiek praktycznego punktu widzenia (krótszego niż wiele milionów lat) jest nieodnawialna.

Jak zawsze najpierw wydobywamy ropę ze złóż łatwych i tanich w eksploatacji. O, tak, jak na zdjęciu poniżej. Robimy małą drewnianą wieżę wiertniczą, robimy niezbyt głęboką dziurę w ziemi i ropa tryska pod niebo. Nic, tylko wstawić kurek, podstawiać cysterny i sprzedawać. Proste. I tanie.

Szyb naftowy z Teksasu z początku XX w.

Ilustracja 3 Szyb naftowy z Teksasu z początku XX w. Obok drewnianej wieży wiertniczej widać pracujących ludzi.

Ten sam szyb widzimy na zdjęciu poniżej – zestawiony ze współczesną instalacją do wydobycia ropy.

Platforma wiertnicza na tle dawnej wieży wiertniczej

Ilustracja 4 Szyb naftowy z Teksasu z początku XX wieku (z ilustracji 5.2) zestawiony z oceaniczną platformą wiertniczą w tej samej skali.

Tu trzeba podkreślić, że ropa wcale się nie kończy – pod ziemią wciąż jest jej jeszcze bardzo dużo, znacznie więcej, niż dotychczas wydobyliśmy, ale to już nie jest taka tania i łatwa ropa, jak ta z Teksasu. Dzisiaj, żeby mieć ropę, trzeba zbudować platformę za setki milionów (najdroższe, jak np. pracująca w Zatoce Meksykańskiej platforma Perdido, potrafią kosztować 3 mld dolarów), odholować ją na setki kilometrów w ocean, zakotwiczyć na wodzie głębokiej na 2-3 kilometry, zbudować na dnie kompleks do separacji i pompowania ropy i gazu, po czym wwiercić się kilka kilometrów w głąb pod dno oceanu – tam jest ropa.

Płyniemy po ropę w Arktykę, szczelinujemy hydraulicznie nieprzepuszczalne skały łupkowe, z jednej platformy wypuszczamy w wielu kierunkach nawet kilkadziesiąt szybów wierconych sterowanymi głowicami. Sięgamy po ciężką ropę, która jest bardzo gęsta i nie wypływa tak łatwo jak lek¬ka, dotychczas wydobywana – techniki jej wydobycia są znacznie bardziej skomplikowane i kosztowne. Rozpoczynamy eksploatację złóż przesyconych toksycznym siarkowodorem, jak w złożu Kaszgan, wymagających przy eksploatacji szczególnych środków ostrożności. Sięgamy po ropę w dżunglach Amazonii, obszarach dotychczas dzikich i najbogatszych w gatunki zwierząt i roślin, gdzie wraz z budową szybów naftowych powstają osiedla, drogi, a do eksploatacji dotąd nie-dostępnych obszarów dołączają kłusownicy, drwale, hodowcy bydła i plantatorzy.

Zmieniliśmy nawet definicję ropy – kiedyś przez ropę rozumieliśmy czarnobrunatną wydobywaną spod ziemi ciecz. Teraz terminem tym obejmujemy nawet piaski roponośne – podobną do smoły i wymieszaną z piaskiem substancję stałą, którą trzeba najpierw rozpuścić i za pomocą olbrzymiej ilości energii zamienić w paliwo ciekłe. Tak właśnie do rezerw ropy zostały doliczone piaski roponośne Kanady i w delcie Orinoko w Wenezueli. Warto zaznaczyć, że nie są to nowe odkrycia, bo złoża te znane są od wielu dziesięcioleci, lecz wcześniej uważane były za niewarte eksploatacji. W kolejce czekają łupki bitumiczne, których przeróbka na paliwa ciekłe jest jeszcze bardziej problematyczna i kosztowna.

Wszystko to nie jest ani tanie, ani łatwe, ani bezpieczne. Czy koncerny naftowe robiłyby to, gdyby miały złoża takie, jak te 100 lat temu w Teksasie? Oczywiście nie, robimy to dlatego, że jest to najłatwiej dostępna jeszcze ropa.

Ostatnia granica – Arktyka

Ilustracja 5 Ostatnia granica – Arktyka. Według USGS może tu leżeć nawet 90 mld baryłek ropy. To ilość ropy, która przy obecnym poziomie jej zużycia wystarczy światu na jakieś 3 lata.

Wydobycie piasków roponośnych w Kanadzie

Ilustracja 6 Wydobycie piasków roponośnych w Kanadzie. Małe żółte punkciki na drogach to ciężarówki o ładowności 40 TIR‑ów. W okolicach Fortu McMurray pracuje ich ponad 300, wartych 6,5 mln dolarów za sztukę i spalających 240 litrów paliwa na godzinę.

Eksploatacja formacji łupkowej

Ilustracja 7 Eksploatacja formacji łupkowej na złożu Niobrara w stanie Wyoming. EcoFlight.

Stosowane przez przemysł naftowy technologie i środki mogą śmiało wpędzić w kompleksy program badań kosmicznych NASA – i nie jest to nic dziwnego, bo inwestowane w wydobycie ropy środki są wielokrotnie większe, rosnąc rocznie o około 12% i sięgając już kwoty 700 miliardów dolarów rocznie.

Ilustracja 8 Koszty wydobycia ropy przez zachodnie koncerny naftowe gwałtownie rosną. Źródło.

O ile jeszcze dekadę temu koncernom naftowym do zbilansowania przepływów pieniężnych (wraz z kosztami kapitałowymi i dywidendami) wystarczała cena ropy na poziomie 80 dolarów za baryłkę, to obecnie próg opłacalności przekracza już 100$/b. Aż ¼ wydobycia przypada na firmy, które do „wyjścia na swoje” potrzebują cen ropy powyżej 130$/b. Przyczyną są przede wszystkim szybkie wyczerpywanie się złóż i rosnące koszty utrzymania inwestycji. Starsze aktywa stały się znacznie bardziej kapitałochłonne i starzejąc się wymagają wyższych wydatków inwestycyjnych. W rezultacie koszt wymaganych nakładów kapitałowych gwałtownie rośnie.

Łatwe do wydobycia złoża ropy naftowej są niemal na wyczerpaniu. Nigdzie na świecie nie czekają już na odkrycie wielkie, zalegającej blisko powierzchni Ziemi złoża ropy. Rezultaty poszukiwań nowych złóż są rozczarowujące - w zasadzie nie ma już nowych rezerw, opłacalnych przy koszcie ropy poniżej 70 $/baryłkę.

Owszem, kraje OPEC mają niższe koszty produkcji niż zachodnie koncerny naftowe, jednak nawet większość z nich do zbilansowania swoich budżetów potrzebuje cen ropy powyżej 90 $/baryłkę.

Na świecie wciąż są ogromne liczone w tysiącach miliardów baryłek ropy zasoby, ale są to zasoby trudne do wydobycia, dostępne przy cenie 150, 200 i więcej dolarów za baryłkę. Firmy wydobywcze będą potrzebować coraz wyższych rynkowych cen ropy, by wydobycie było opłacalne. Trzeba pamiętać o tym, że koncerny naftowe nie są od wydobywania ropy – one są od zarabiania pieniędzy. Jeśli nie mają możliwości uruchomienia gwarantujących projektów, gdyż te byłyby zbyt drogie, po prostu wstrzymują się z inwestycjami, co po pewnym czasie przełoży się na zmniejszenie wydobycia.
Źródło: www.ziemianarozdrozu.pl .